Ryga. Pożegnanie z Łotwą.

Do Rygi docieramy wczesnym popołudniem. Już przy wjeździe do miasta naszą uwagę przykuwają niezwykle charakterystyczne dla tego miasta, górujące nad pozostałymi budynkami, wieże kościołów. Całość tworzy niesamowity efekt, którego nie da się opisać – trzeba zobaczyć na własne oczy…

DSC_0444Idziemy zakwaterować się w gesthousie, który wcześniej zarezerwowaliśmy przez booking.com. Priorytetem był dla nas bezpłatny parking, gdyż w Rydze, jak i wszystkich innych turystycznych miastach Łotwy, ta przyjemność słono kosztuje… 1-2 łaty za godzinę to standard (6-12 zł). Nasz Guesthouse Jakob Lenz znajduje się jakieś 20 minut pieszo od centrum, więc zostawiamy plecaki i ruszamy na popołudniowy spacer po mieście. Udajemy się na starówkę. Spacerując wąskimi uliczkami podziwiamy znajdujące się tu liczne zabytki. Jak zwykle nie mamy wiele czasu na szczegółowe zwiedzanie, następnego dnia przed południem musimy bowiem opuścić Rygę. Standardowo wybieramy sobie więc 2-3 atrakcje, które najbardziej nas ciekawią i na nich się skupiamy. W Rydze jest to Kościół św. Piotra, Plac Ratuszowy oraz Targ Centralny.

Kościół św. Piotra jest jednym z najciekawszych zabytków stolicy Łotwy. Nam najbardziej zależy, żeby dostać się na znajdującą się na wysokości 72 metry wieżę, z której można podziwiać panoramę miasta. Niestety okazuje się, że w poniedziałki kościół jest zamknięty dla zwiedzających. Postanawiamy więc rano wybrać się na targ i w drodze powrotnej wrócić do kościoła, który czynny jest od godziny 11.

Rano po śniadaniu ruszamy na Targ Centralny, który mieści się w pięciu bardzo charakterystycznych kopulastych hangarach, na przeciwko dworca autobusowego. Jest to miejsce bardzo popularne wśród miejscowych, którzy codziennie robią tu zakupy.

Dochodzi godzina 11, więc ruszamy ponownie do Kościoła św. Piotra. Wchodzimy do środka i kierujemy się do kasy biletowej. Ceny biletów wstępu na wieżę przyprawiają nas o zawrót głowy – 5 LVL za bilet normalny (około 30 zł) i 3,51 LVL za studencki (około 21 zł). Jednak to właśnie dla panoramy Rygi zatrzymaliśmy się w tym mieście. Ustawiamy się więc w kolejkę do kasy biletowej. Kiedy w końcu przychodzi nasza kolej, pani w okienku mówi nam, że wieża jest obecnie zamknięta i nie ma możliwości wjazdu na nią. Rozczarowani opuszczamy więc kościół i ruszamy w kierunku hotelu, gdzie na parkingu czeka, zapakowany naszymi plecakami samochód. Po drodze przypominamy sobie, że pani w recepcji wspominała nam coś o pewnym hotelu, w którym na 26 piętrze znajduje się bar, z którego można podziwiać panoramę miasta. Zaznaczyła nam go nawet na planie miasta. Z łatwością odnajdujemy Hotel Radisson Blu. Patrząc na elegancki ubiór znajdujących się w nim osób, spoglądamy na swoje podróżnicze stroje i zastanawiamy się czy oby na pewno wypada nam przekroczyć progi hotelu. Nasi znajomi pozostają na zewnątrz, a my jakby nigdy nic wchodzimy i udajemy się wprost do windy. Rzeczywiście na 26 piętrze znajduje się sky line bar. Winda dojeżdża do 24 piętra, pozostałe dwa piętra przemierzamy schodami. Jesteśmy już pod drzwiami baru – kiedy okazuje się, że jest on czynny dopiero od godziny 16. Jest 12 🙁 Udaje nam się zrobić kilka, całkiem niezłych zdjęć przez okna. Niestety konstrukcja budynku jest doskonale przemyślana i dostępne dla nas okna nie wychodzą na starówkę, tylko na mniej turystyczne dzielnice Rygi. Górujących nad miastem kościołów nie udaje nam się z tej strony zobaczyć. Zjeżdżamy więc na dół. W windzie zauważamy menu sky line baru. Okazuje się, że deser kosztuje tu 3,5 LVL – czyli dokładnie tyle ile bilet studencki na wieżę kościoła św. Piotra. Wychodzi więc na to, że panoramę miasta lepiej podziwiać ze sky line baru w Radisson Blu hotel niż z wieży Kościoła św. Piotra…

Opuszczamy Rygę i zmierzamy w stronę kolejnego na naszym szlaku kraju – Estonii. Po drodze robimy postój w Parku Narodowym Gauja, słynnym z licznych zamków oraz pięknej przyrody. Zatrzymujemy się w miejscowości Turaida, gdzie wybieramy się na spacer szlakiem prowadzącym do największej na Łotwie Jaskini Gutmana. Szlak ciągnie się wśród skał z piaskowca, którym uroku dodają wyryte na nim inskrypcje odwiedzających. Docieramy też nad brzeg rzeki Gauja. Cisza, spokój, piękne klify – cóż więcej do szczęścia potrzeba?

Może zainteresują Cię inne wpisy?

Zapisz się na newsletter i bądź na bieżąco!

Leave a Reply

Translate »