Nasza relacja majówkowej wyprawy na Bałkany powoli dobiega końca. Czas na małe podsumowanie. W ciągu 9 dni pokonaliśmy 4142 km, odwiedzając 6 krajów. Przejechaliśmy przez 11 państw, 17 razy przekraczając granice. Niektórzy znajomi pytali nas czy nie byliśmy zmęczeni. Czy nie lepiej było zatrzymać się w jednym miejscu i zwiedzić je na spokojnie.Nasza odpowiedź brzmi: Nie żałujemy niczego i nic byśmy w naszej trasie nie zmienili – zobaczyliśmy wszystko co mieliśmy w planach, a nawet więcej. Plan obejmował 3 kraje – a skończyło się na sześciu. Kraje te, mimo iż podobne, to jednak inne. W każdym z nich coś charakterystycznego zapisało się w naszej pamięci.
Serbię kojarzyć będziemy ze starymi samochodami i domami z czerwoną dachówką. Innych zabudowań praktycznie tam nie widzieliśmy. Było to pierwsze co rzuciło się nam w oczy po przekroczeniu granicy. Pytaliśmy Serbów dlaczego wszystkie domy wyglądają w podobny, charakterystyczny sposób – ale nie umieli nam odpowiedzieć.
W Kosowie na ulicach cały czas można spotkać opancerzone pojazdy militarne i jednostki wojskowe pilnujące ładu i porządku w tym kraju, a także różnego rodzaju drogowe znaki militarne. W serbskiej części Kosowa bardzo wiele samochodów jeździ bez tablic rejestracyjnych. Serbowie nie akceptując powstania państwa Kosowa, na znak sprzeciwu nie zakładają kosowskich blach.
Czarnogóra to przede wszystkim przepiękne krajobrazy. Mimo iż takie towarzyszyły nam przez całą wędrówkę po Bałkanach – te we w Czarnogórze były powalające.
Albanię zapamiętamy przede wszystkim z wszechobecnych mercedesów, niskich cen oraz wszechobecnych zwierząt – kóz, osłów, krów, owiec.
Chorwacji przypisaliśmy miano najbardziej turystycznego ze wszystkich krajów Bałkańskich, które odwiedziliśmy, co dla nas akurat nie jest cechą pozytywną. Chętnie tam wrócimy, bo kraj ten jest niewątpliwie również wart zobaczenia – ale poza sezonem turystycznym.
Widoki, które ujrzeliśmy w Bośni i Hercegowinie na długo pozostaną w nas – ostrzelane budynki, spalone i opuszczone domy. Pozostałości po wojnie można tam spotkać na każdym kroku.